Facet wyzwolony

0
96

Jesteś fanem gier komputerowych? Koniecznie musisz wybrać się na “Free Guy” z Ryan’em Reynolds’em w roli głównej.

Wakacje to często sezon ogórkowy w kinowych premierach, jednak zniesienie obostrzeń pozwoliło na ponowne uruchomienie machiny filmowej, więc i na ekranach możemy zobaczyć kilka dobrych produkcji. Tak, zacznę od tego, że “Free Guy” to dobra realizacja!

Guy, postać w którą wcielił się Ryan’a Reynolds’a to NPC (non playable characters), z gry komputerowej Free City. Miasto jest miejscem niewyobrażalnych zdarzeń, które są chyba wynikiem połączenia dwóch światów rodem z GTA i CS:GO. Najzwyczajniej rozpierducha dzieje się tam “na wciąż”. Podkreślę, nigdy nie byłem ani już pewnie nie będę graczem, jednak przedstawiony w filmie świat zaskakuje bardzo pozytywnie swoim odbiorem i realizmem.

Nasz bohater wstaje codziennie o tej samej porze, ubiera taką samą koszulę, je takie samo śniadanie, kupuje tę samą kawę i w pracy ma takie same przygody. Jednak coś się zmienia kiedy… spotyka miłość swojego życia! A jakże! Rozpoczyna się ciąg zabawnych i bardzo widowiskowych wydarzeń, które są wynikiem tego, iże Guy zaczął podejmować samodzielne decyzje.

Czy to film o “ożywianiu” sztucznej inteligencji? Raczej nie. Reżyser pozostał przy lekkiej i barwnej opowieści o tym, co może się wydarzyć kiedy zerojedynkowy świat w swoim wirtualnym środowisku sam zacznie sobą kierować. Z czasem zlewa się akcja rozgrywana w świecie realnym z tym w grze komputerowej, jednak to nadal ekranizacja pozostaje rozrywką z bardzo dobrymi efektami specjalnymi.

“Free Guy” to świetna zabawa dla wszystkich, którzy “otarli” się o świat gier video. Reszcie polecam sprawdzenie znaczenia słów SI, bug czy tea-baging.

Oprac. Paweł Musiał