Dlaczego Gdynia przegrywa z własnym potencjałem?

0
20

Lubię Gdynię, może właśnie dlatego ten tekst będzie dla niektórych niewygodny. Od lat słyszymy, że turystyka jest jednym z filarów rozwoju. W Gdyni chwalimy się morzem, modernizmem, portem, żaglowcami i pięknymi widokami. Pokazujemy Skwer Kościuszki, Dar Pomorza, ORP Błyskawica i klif w Orłowie. I rzeczywiście – wszystko to robi świetne wrażenie. Przez kilka godzin. Potem zaczyna się pytanie, które chyba zbyt rzadko sobie zadajemy: I co dalej?

Wyobraźmy sobie rodzinę z Poznania, która spędza tydzień na Półwyspie Helskim albo kilka dni w Gdańsku. W planie wycieczek jest oczywiście Gdynia. Przyjeżdżają po śniadaniu, spacerują po Molo Południowym, robią zdjęcie przy Błyskawicy, może wchcodzą na Dar Pomorza, obiad gdzieś przy Skwerze, może wjazd kolejką na Kamienną Górę. Jest godzina piętnasta i okazuje się, że program dnia właściwie się skończył.

Największym sukcesem turystycznym nie jest sprawić, żeby ktoś przyjechał na chwilę, największym sukcesem jest sprawić, żeby pojawił sie ponownie lub został jeszcze jeden dzień. Każda dodatkowa noc oznacza kolejne śniadanie w kawiarni, kolejny obiad w restauracji, kolejne zakupy, kolejne bilety do atrakcji i kolejne pieniądze zostawione lokalnej gospodarce. I tu w mojej ocenie Gdynia przegrywa. Nie z Gdańskiem, nie z Sopotem. Przegrywa z własnym potencjałem.

Przed laty potrafiliśmy organizować wydarzenia, które przyciągały setki tysięcy ludzi. Na przykład Red Bull Air Race sprawiał, że całe nabrzeże zamieniało się w gigantyczną widownię. Verva Street Racing pokazała, że ulice miasta mogą stać się areną widowiska oglądanego przez całą Polskę a moi znajomi z Dolnego Śląska wpadali do mnie na kilka dni, aby być częścią tych wydarzeń. Dzisiaj zostały nam już tylko Open’er Festival i Globaltica.

Pewnie zaraz przeczytam komentarze: przecież Gdynia nie ma Wawelu ani starówki liczącej kilkaset lat. Odpowiem – i całe szczęście, bo to oznacza, że nie musi konkurować historią. Może konkurować pomysłem. Są miasta w Europie, które zbudowały swoją markę nie dlatego, że miały najpiękniejsze zabytki, ale dlatego, że stworzyły coś, czego nie było nigdzie indziej. Jedni zbudowali spektakularne platformy widokowe, inni nowoczesne centra doświadczeń, interaktywne muzea, ogrody światła czy całoroczne widowiska multimedialne. Dzisiaj ludzie jadą tam nie dlatego, że są po drodze. Jadą specjalnie.

A Gdynia? Od jakiegoś czasu dyskutujemy o kolejce linowej i szczerze uważam, że byłaby fantastyczną atrakcją i nowym symbolem miasta. Trudno jednak nie zauważyć, że koszty, planowany przebieg i uwarunkowania związane z portem sprawiają, iż projekt może pozostać bardziej marzeniem niż rzeczywistością. Podobnym “sukcesem” zakończyłaby się realizacja skoczni narciarskiej ze Świętej Góry lub piramidy w Babich Dołach.

Jeszcze częściej słyszę, że nadzieją jest wpisanie gdyńskiego modernizmu na listę UNESCO. To byłby sukces, prestiż i promocja, ale czy naprawdę ktoś z dziećmi siedzący wieczorem nad mapą Polski powie “Zmieniamy plany. Jedziemy do Gdyni, bo śródmieście wpisano na listę UNESCO.”? Raczej nie. UNESCO jest wartością dodaną, nigdy nie zastąpi produktu turystycznego.

A może powinienem zadać zupełnie inne pytanie? Nie: „Jak ściągnąć turystów do Gdyni?” tylko: „Co zbudować, aby przyjeżdżali tu specjalnie i zostawali na trzy dni zamiast na trzy godziny?”. Prawdziwa konkurencja toczy się o uwagę człowieka, który siedzi wieczorem przed komputerem i planuje wakacje lub weekend dla swojej rodziny lub przyjaciół.

Jeżeli Gdynia chce być czymś więcej niż obowiązkowym punktem kilkugodzinnej wycieczki po Trójmieście, musi przestać myśleć wyłącznie o promocji, a zacząć tworzyć niepowtarzalny produkt.

Wpis ukazał się 8 czerwca 2026 na moim profilu https://www.facebook.com/musialchcialczyniechcial i wywołał niemałe poruszenie. A Ty co o tym myślisz?

fot. gdynia.pl

Paweł Musiał – redaktor naczelny portalu esencjagdyni.pl, prezes zarządu agencji reklamowej ESENCJA, członek Zarządu Fundacji ARKUN, były członek Rady ds. Budżetu Obywatelskiego, Komitetu Rewitalizacji i zespołu tematycznego UrbanLab do spraw rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i partycypacji przy Prezydencie Miasta Gdynia, były wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Leszczynki, założyciel Forum Gdyńskich Rad Dzielnic.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj