Polacy przestają rozumieć to, co czytają!

0
37

Wyobraź sobie, że dostajesz instrukcję obsługi nowego urządzenia. Kilka zdań, kilka prostych wskazówek. Niby nic skomplikowanego, a jednak okazuje się, że dla milionów Polaków taki tekst może być trudny do zrozumienia.

Brzmi niewiarygodnie? Najnowsze wyniki międzynarodowego badania kompetencji PIAAC pokazują, że problem jest znacznie większy, niż mogłoby się wydawać. Według opublikowanych danych aż 39 procent dorosłych Polaków można zaliczyć do grona analfabetów funkcjonalnych. To nie są osoby, które nie potrafią czytać czy pisać. Wręcz przeciwnie, ukończyły szkoły, często posiadają wykształcenie zawodowe lub średnie, a niekiedy nawet wyższe. Problem polega na czymś innym. Potrafią odczytać słowa, ale mają trudności ze zrozumieniem ich znaczenia. To różnica podobna do tej między patrzeniem a widzeniem – litery są rozpoznawane, zdania przeczytane, ale sens często umyka.

Jeszcze dekadę temu odsetek osób z niskimi kompetencjami wynosił około 19 procent. Dziś jest ich już 39 procent. To wzrost, który powinien wywołać alarm nie tylko w szkołach, ale również w samorządach, urzędach, mediach i firmach. Polska znalazła się niemal na końcu zestawienia badanych krajów. Co więcej, odnotowaliśmy jeden z największych spadków kompetencji wśród wszystkich uczestników badania.

Co to oznacza w praktyce?

Analfabeta funkcjonalny może mieć problem ze zrozumieniem ulotki dołączonej do lekarstwa. Może nie potrafić poprawnie wypełnić prostego formularza urzędowego. Często nie jest w stanie zweryfikować poprawności rachunku w sklepie lub zrozumieć warunków podpisywanej umowy.

Jeszcze poważniejsze konsekwencje dotyczą funkcjonowania społeczeństwa. Osoba, która nie rozumie czytanego tekstu, ma również trudności z oceną wiarygodności informacji. Łatwiej ulega manipulacji, trudniej odróżnia fakty od opinii, częściej wierzy sensacyjnym nagłówkom niż rzetelnym analizom.

To szczególnie istotne w czasach, gdy każdego dnia jesteśmy bombardowani setkami komunikatów, postów, filmów i artykułów. Paradoksalnie żyjemy w epoce największego dostępu do wiedzy w historii, a jednocześnie coraz większa część społeczeństwa ma problem z jej zrozumieniem.

Kto jest winny?

Winne są szkoły? Smartfony? Media społecznościowe? A może tempo życia, które sprawia, że zamiast czytać, skanujemy wzrokiem kolejne fragmenty tekstu? Prawdopodobnie odpowiedź brzmi: po trochu wszystko naraz. Coraz rzadziej sięgamy po książki ale konsumujemy treści w postaci krótkich filmów, memów i nagłówków. Czytanie dłuższych tekstów wymaga skupienia, a skupienie stało się dziś dobrem deficytowym.

Problem nie dotyczy wyłącznie seniorów, choć to właśnie wśród najstarszych Polaków skala zjawiska jest największa. Ponad połowa osób starszych ma trudności z wykonywaniem najprostszych zadań związanych z rozumieniem tekstu i podstawowymi obliczeniami. Jednak spadek kompetencji obserwowany jest również w młodszych grupach wiekowych.

To nie jest temat wyłącznie dla nauczycieli i ekspertów od edukacji. To temat dla wszystkich, bo społeczeństwo, które nie rozumie tego, co czyta, staje się bardziej podatne na dezinformację, populizm i zwykłe oszustwa. Może więc zamiast kolejnego kilkunastosekundowego filmiku warto czasem przeczytać artykuł do końca. Nie dla szkoły. Nie dla statystyk. Dla siebie.

A jeśli dotarłeś aż do tego miejsca, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Według przytoczonych danych właśnie znalazłeś się w elicie.

Paweł Musiał – redaktor naczelny portalu esencjagdyni.pl, prezes zarządu agencji reklamowej ESENCJA, członek Zarządu Fundacji ARKUN, były członek Rady ds. Budżetu Obywatelskiego, Komitetu Rewitalizacji i zespołu tematycznego UrbanLab do spraw rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i partycypacji przy Prezydencie Miasta Gdynia, były wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Leszczynki, założyciel Forum Gdyńskich Rad Dzielnic.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj