Ma białego kota, globalną rozpoznawalność i obsesję na punkcie przejęcia świata. Według literackiego uniwersum stworzonego przez Iana Fleminga, urodził się właśnie w Gdyni. Ernst Stavro Blofeld – największy wróg James’a Bond’a może doczekać się w mieście własnego pomnika.
Za inicjatywą stoi grupa pasjonatów i mieszkańców skupionych wokół projektu Blofeld.pl, którzy chcą przypomnieć światu o jednym z najbardziej absurdalnie fascynujących faktów związanych z Gdynią. Trudno o bardziej nieoczywistą wizytówkę miasta niż fikcyjny geniusz zła z uniwersum Bonda.
Według książek Fleminga Blofeld przyszedł na świat 28 maja 1908 roku w Gdyni jako syn Polaka i Greczynki. Później studiował na Politechnice Warszawskiej, prowadził podwójną grę wywiadowczą i stworzył organizację WIDMO (SPECTRE), która przez lata spędzała sen z powiek agentowi 007.
Pomysłodawcy projektu przekonują, że nie chodzi wyłącznie o żart czy popkulturową ciekawostkę. W ich opinii to gotowy materiał na oryginalną promocję miasta, której nie da się pomylić z żadną inną. W rozmowie z Radiem Gdańsk inicjatorzy podkreślali, że Blofeld – mimo iż jest czarnym charakterem – pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci światowej popkultury. Jak zauważają, Londyn ma Sherlocka Holmesa, a Peru niedźwiedzia Paddingtona. Gdynia mogłaby mieć własnego mistrza zbrodniczych planów.
Projekt rzeźby przygotowuje prof. Wojciech Sęczawa. Monument miałby stanąć w okolicach Bulwaru Nadmorskiego i stać się kolejną nietypową atrakcją miasta. Co ważne, twórcy inicjatywy nie chcą klasycznego „pomnika ku czci”, lecz bardziej symbolicznej rzeźby, która z przymrużeniem oka podkreśli gdyński rodowód Blofelda.
Cała historia brzmi jak internetowy żart wymyślony późno w nocy po maratonie filmów o Bondzie. Problem w tym, że to prawda. Ian Fleming naprawdę wpisał Gdynię do biografii swojego najsłynniejszego złoczyńcy. I dziś, po latach, miasto zaczyna ten fakt odkrywać na nowo. Bo umówmy się – wiele miast może pochwalić się bohaterami, ale ilu może powiedzieć, że wychowało faceta, który prawie pokonał Jamesa Bonda?
fot. Blofeld.pl
Oprac. Karolina Walc















