Zagrane Dźwięki osiedla

0
133

Spóźniona ale jakże konieczna, oszczędna ale dobitna, przemyślana ale może przez to bardziej krytyczna? Recenzja przedstawienia Teatru Gdynia Główna “Dźwięczące wieżowce”.

Nie ma co się rozpisywać, bo spektakl był krótki, konkretny i dosłowny. Łatwiej będzie zacząć od minusów aby skończyć na wielkich plusach.

Niestarannie

  • Na pewno zaskoczył mnie fakt przeniesienia przedstawienia z “małej” do “dużej” szkoły w Chyloni. Na budynku ani w jego sąsiedztwie nie było żadnej informacji.
  • Wkurzały mnie stare krzesła rodem ze szwedzkiego salonu meblowego, które skrzypiały niemiłosiernie.
  • Szkoda, że aktorki – amatorki (przypomnę, mieszkanki dzielnicy i okolicy) nie dały rady nauczyć się swoich krótkich kwestii na pamięć. Mega rozpraszały ich poszukiwania tekstu i przewracanie kartek. UWAGA – więcej o nich już tylko w plusach dodatnich.
  • Przekaz spektaklu w mojej opinii skierowany wyłącznie do odbiorcy starszego niż 30 lat. Dla mnie osobiście był to wehikuł czasu do lat dzieciństwa.  Jak to powiadają “Gimby nie wiedzo” co oznacza krzyk z balkonu “DZIEEECI, naAAAOOOBIAAAAAd!”  lub problemy zsypu na śmieci.

Starannie

  • Dźwięki, tak, te tytułowe DŹWIĘKI! Nawet po tygodniu od obejrzenia sztuki nadal mam w uszach odgłos starej, klasycznej windy z wieżowca. Rewelacja!
  • Elementy ubioru, tak klasycznego i tak pospolitego w latach 80 i 90 zeszłego wieku wręcz idealnie potwierdzały styl minionej epoki.
  • Szacunek dla aktorek – amatorek. Przede wszystkim za odwagę, bo to naprawdę trzeba być twardzielem aby występować w tak kameralnym przedstawieniu przed swoimi sąsiadami czy znajomymi!
  • Pomidor – ci co byli to wiedzą a tych którzy nie wiedzą zachęcam do śledzenia repertuaru. Może powtórzą?

Oprac. Paweł Musiał