Awantura o nazwę metropolii

0
34

Miała powstać nowa metropolia, a jednym z pierwszych poważnych sporów okazała się… jej nazwa. Propozycja „Gdański Obszar Metropolitalny” wywołała w Gdyni sprzeciw, bo dotychczasowa nazwa związku – Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot – podkreślała udział trzech największych miast regionu. Teraz samorządy mają zagłosować między dwoma wariantami.

Pomorski związek metropolitalny ma rozpocząć działalność 1 stycznia 2027 roku i objąć 61 samorządów. Formalny proces jego tworzenia rozpoczął się w sierpniu, po wejściu w życie ustawy metropolitalnej. Wówczas Walne Zgromadzenie OMGGS jednogłośnie zdecydowało o rozpoczęciu procedury przekształcenia dotychczasowego stowarzyszenia w ustawowy związek metropolitalny.

Skąd wziął się problem z nazwą?

6 października pojawiła się propozycja, aby nowy związek nosił nazwę „Gdański Obszar Metropolitalny”. Pomysł przedstawiła prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Jak argumentują jego zwolennicy, nazwa największego miasta może być rozpoznawalną marką całego obszaru, podobnie jak w przypadku innych europejskich metropolii. Gdańsk przekonuje jednocześnie, że nazwa nie zmienia zasad partnerstwa pomiędzy członkami związku.

Problem w tym, że z nazwy zniknęłyby zarówno Gdynia, jak i Sopot. Dla części gdyńskich samorządowców nie jest to wyłącznie kwestia kosmetyczna. Dotychczasowa nazwa Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot była efektem wcześniejszych uzgodnień i jasno wskazywała trzy miasta tworzące miejski rdzeń metropolii. Gdyńscy samorządowcy wskazywali też inne możliwości, m.in. nazwę „Pomorski Obszar Metropolitalny” albo pozostawienie obecnej nazwy.

Czy Gdynia przespała moment?

Właśnie sposób, w jaki propozycja nazwy się pojawiła, stał się jednym z głównych punktów krytyki. Informacja o „Gdańskim Obszarze Metropolitalnym” pojawiła się już po rozpoczęciu formalnego procesu tworzenia związku. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, że Gdynia mogła wcześniej zablokować tę propozycję albo że nie uczestniczyła w rozmowach dotyczących nazwy. Z dostępnych informacji nie wynika, jaki dokładnie przebieg miały wcześniejsze rozmowy między samorządami. Widać natomiast, że sprawa nazwy nie została uzgodniona przed jej publicznym przedstawieniem. I właśnie dlatego pojawiły się pytania o to, czy Gdynia odpowiednio wcześnie była aktywna w negocjacjach dotyczących kształtu nowej metropolii.

Będzie głosowanie. Są dwie propozycje

8 października udało się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli uniknąć rozstrzygania sporu wyłącznie na poziomie publicznych deklaracji. Przedstawiciele 61 samorządów mają zagłosować nad dwiema nazwami: „Gdański Obszar Metropolitalny” oraz „Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot”. Głosowanie ma odbyć się drogą mailową, a samorządy mają czas do piątku w południe. To oznacza, że spór o nazwę nie jest jeszcze rozstrzygnięty.

Nazwa to dopiero początek

Cała dyskusja może wydawać się nieco absurdalna w obliczu tego, czym ma zajmować się nowy związek. Metropolia ma mieć wpływ m.in. na transport publiczny, planowanie przestrzenne i koordynację rozwoju całego obszaru. Od 2027 roku ma też otrzymać około 150 mln zł dochodów z udziału w podatkach, a docelowo – według szacunków – ponad 500 mln zł rocznie. Dlatego spór o nazwę warto traktować przede wszystkim jako test tego, jak będzie wyglądało partnerstwo 61 samorządów w praktyce. Jeśli nowa metropolia ma być wspólnym przedsięwzięciem, istotne jest nie tylko to, jak będzie się nazywać, ale również sposób podejmowania decyzji i uwzględniania interesów poszczególnych jej członków. Na razie jedno jest pewne: awantura o nazwę dopiero się zaczęła, ale przynajmniej tym razem wszyscy mają dostać możliwość oddania głosu.

fot. metropoliagdansk.pl

Oprac. Paweł Musiał

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj