Tej kanapy nie rozłożysz…

Nie znam osobiście nikogo, kto nie lubi klocków lego ale znam parę osób, które nie akceptuje filmów z serii LEGO. Powoli przekonuję się do ich argumentacji.

Wybrałem się na zaproszenie Kina Helios z dwoma młodzieńcami uczęszczającymi do zerówki na szumnie reklamowaną i znaną już wcześniej animację pod tytułem „Lego Przygoda 2”. Młodzi kinomaniacy przez pierwsze minuty produkcji nawet nie ruszyli popkornu ani naczosów tylko z wytrzeszczonymi oczami czekali na sceny z reklamówek poprzedzających premierę sequela. A czekali długo! Cały film, bez reklam, trwał prawie dwie godziny co nawet dla opiekuna małoletnich było zbyt wiele!

Przyznam się, że niestety nie ogarnąłem fabuły, a moi towarzysze po godzinie też już byli zmęczeni przydługimi dialogami i niezrozumiałymi odniesieniami do filmów dla dorosłych. Póki główny bohater Emmet coś robił, działał, spadał, przewracał się, animacja była znośna i nawet zabawna. Jednak w pewnym momencie okazuje się, że to Batman jest kluczową postacią, i druga połowa projekcji była jego historia. Nie będę spoilował dalej, ale dodam, że sytuacja niczym w serialu o Sherloku Holmsie mocno się komplikuje, gmatwa i jest kompletnie nieprzewidywalna czego efektem będzie zdarzenie zwane Armamagedonem. Czy na pewno tak powinien przebiegać scenariusz bajki dla dzieci?

Na początku projekcji, postać Emmeta wypowiada prorocze słowa: Tej kanapy nie rozłożysz! Stwierdził fakt, moim zdaniem opowieść, której hymnem stała się piosenka „Życie jest czadowe” osiągnęła już kres swoich możliwości. Bajka zmęczyła zarówno młodego jak i starego odbiorcę, nie była dość zabawna ani straszna ale na pewno chaotyczna i momentami nudna. Szkoda, bo główny bohater pozostał chyba ostatnim ludzikiem Lego z tradycyjnym uśmiechem.

Zdjęcia: mat. producenta

Oprac. Paweł Musiał