Odys jako starożytny Oppenheimer

0
41

Są takie filmy, po których przez chwilę nie ma się ochoty nic mówić. Trzeba je sobie poukładać w głowie. Tak właśnie miałem po wyjściu z kina na „Odysei” Christophera Nolana.

Przez cały seans towarzyszyła mi jedna myśl. Nolan po raz kolejny opowiada o człowieku, którego największą bronią nie jest tylko siła, lecz umysł i spryt. Im dłużej oglądałem film, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że Odys jest dla Nolana starożytnym Oppenheimerem. To człowiek, którego pomysłowość przynosi zwycięstwa, ale jednocześnie uruchamia lawinę wydarzeń, nad którymi z czasem przestaje panować. W finale widać już nie triumfatora, lecz człowieka świadomego ceny, jaką przyszło zapłacić za własną inteligencję.

Bardzo spodobało mi się również to, że Nolan nie opowiada tej historii od początku do końca. Zamiast prostego przedstawienia wydarzeń dostajemy kolejne fragmenty układanki, które z czasem zaczynają tworzyć spójną całość. Taki sposób prowadzenia narracji sprawił, że przez cały seans byłem skupiony. Nie miałem poczucia, że oglądam ekranizację szkolnej lektury, oglądałem po prostu bardzo dobry film.

Do kina szedłem też z ciekawością, jak w roli Odysa odnajdzie się Matt Damon. Dla mnie zdał ten egzamin. Nie próbował grać herosa bez skazy. Pokazał bohatera, który z jednej strony imponuje inteligencją, a z drugiej coraz mocniej odczuwa ciężar własnych decyzji. Jednak największym, pozytywnym zaskoczeniem okazał się jednak Jon Bernthal jako Menelaos, król Sparty. Nie miał najwięcej czasu ekranowego, ale praktycznie każda scena z jego udziałem przykuwała uwagę. To właśnie jego kreację zapamiętam z tego filmu najmocniej.

Jest jeszcze jedna rzecz, która przyszła mi do głowy już po seansie. Pamiętam, że kiedyś „Odyseja” kojarzyła mi się przede wszystkim z nudną, obowiązkową lekturą. Dla wielu była po prostu książką, którą trzeba przeczytać. Nolan pokazał jednak, że ten sam materiał może być fascynującą opowieścią o człowieku, ambicji i konsekwencjach własnych wyborów. Jestem przekonany, że niejeden uczeń po obejrzeniu filmu łatwiej odnajdzie się później w eposie Homera. A może nawet przeczyta go z autentycznej ciekawości?

Mam też wrażenie, że sam Homer byłby z tej ekranizacji dumny. Nolan nie próbuje poprawiać jego historii ani jej uwspółcześniać na siłę. Bierze z niej to, co najważniejsze, i opowiada ją własnym językiem.

Czy „Odyseja” jest filmem idealnym? Pewnie nie. Dla mnie to jedno z tych kinowych doświadczeń, które zostają w głowie na długo. Nie tylko dlatego, że świetnie wyglądają na dużym ekranie, ale przede wszystkim dlatego, że po wyjściu z sali zaczynają się w głowie pytania.

Na pokaz filmu redakcję esencjagdyni.pl zaprosiło kino Helios w Centrum Handlowym Riviera, za co serdecznie dziękujemy.

fot. helios.pl

Paweł Musiał – redaktor naczelny portalu esencjagdyni.pl, prezes zarządu agencji reklamowej ESENCJA, członek Zarządu Fundacji ARKUN, były członek Rady ds. Budżetu Obywatelskiego, Komitetu Rewitalizacji i zespołu tematycznego UrbanLab do spraw rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i partycypacji przy Prezydencie Miasta Gdynia, były wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Leszczynki, założyciel Forum Gdyńskich Rad Dzielnic.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj