Prześwietnista

0
93

Mamy wakacje, więc mamy chwilę na wspomnienie ostatniej bajki obejrzanej w towarzystwie siedmiolatka.

Wybraliśmy się do gdyńskiego Heliosa na animację „Krainę cudów” a wyboru dokonał nasz młody recenzent. Przyznam, że po odrobinę mnie już zmęczyły ostatnie kreskówki i miałem ochotę na coś fabularnego typu „Alladyn” ale… krótki, dynamiczny spot „Krainy” był dużo bardziej interesujący niż wszem i wobec powszechne reklamy filmu o dżinie z butelki.

Powróćmy do naszej bajki. Od samego początku filmu starsi widzowie mogą odnieść wrażenie, że „gdzieś już to widzieli”. Motyw dziecka uciekającego w krainę marzeń, którą od zapomnienia może uratować tylko wiara w fantazję i sny pojawia się chyba od zawsze. Tym nas nie zaskoczono, ale graficznie i wizualnie zostaliśmy oszołomieni. Naprawdę, animacja nie kuła w oczy, postacie były bardzo naturalne a dubbing profesjonalny. Bohaterowie opowieści prowadzą bardzo proste i często zabawne dialogi, które na długo pozostają w pamięci,. Spokojna narracja w bardzo przemyślany sposób przygotowuje najmłodszych odbiorców do dynamicznych zdarzeń a  puenta opowieści wydaje się oczywista – wszystko dobrze się kończy!

Podsumowaniem kreskówki może być określenie naszego młodego recenzenta – to była bajka w bajce. Ja bym dodał, że jeszcze cud w krainie animacyjnych cudów.

Oprac. Paweł Musiał