Makabryczna rodzinka

Pohalołinowy smak cukierkowy pozostanie jeszcze parę dni ale radość z obejrzenia nowej wersji Rodziny Addamsów trwa wiecznie!

Urocza makabreska, czyli jak ubawiłem się na kreskówce, którą znam od dzieciństwa. Tak brzmiałby tytuł mojej pracy dyplomowej o kolejnej ekranizacji przypadków mrocznej rodzinki. Przyznaję, że od czasów „Byczka Fernando” nie ubawiłem się tak na żadnej animacji. Przypomnę, że losy rogatego czworonoga oglądałem ponad rok temu!

Oczywiście na filmie nie byłem sam, tylko z siedmioletnim młodzieńcem, który coraz rzadziej jest usatysfakcjonowany filmami dla dzieci . Jakie wrażenia tym razem odniósł? Prestiżowo-epicka produkcja tato! – tak brzmiała najkrótsza i najdobitniejsza recenzja w jego wykonaniu jaką kiedykolwiek słyszałem. Co zaważyło na tak górnolotnym zachwycie pierwszoklasisty? Przede wszystkim bezbłędna wyrazistość każdej postaci, dzięki czemu dziecko zapamiętuje imię każdego bohatera i przynajmniej jedną sytuację z filmu. Kolejna sprawa to muzyka! Znany motyw przewodni z każdych Addamsów oprawiono w hity Snoop Dogg’iego czy Christiny Aguilery. Najważniejsze jednak, zarówno w mojej jak i młodzieńca opinii, były rewelacyjne dialogi. Dowcipne, krótkie, zapamiętywalne. Nasz ulubiony? Kiedy Wensday przychodzi z balonikiem na sznurku, mama stwierdza: Nie wiem co to, ale zawsze na końcu był przyczepiony klaun.

Nie może być innego podsumowania jak stwierdzenie, że to wyśmienita bajka dla dużych i małych. Polecam z całą stanowczością wszystkim a odradzam tym, którzy nie mają dystansu i poczucia humoru. Na pożegnanie przesyłam Wam jednorożca, za którego Morticia pochwaliła córkę, stwierdzając że co cudownie, iż nosi przy sobie konia przebitego włócznią.

Oprac. Paweł Musiał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *