Bajka dla jaskiniowców

Zadowoleni, wręcz nastawieni entuzjastycznie po ostatnim filmie „Fernando”, odwiedziliśmy gdyński Helikon celem napawania się obrazem „Jaskiniowiec”.

Na nietypową kreskówkę, przypominającą trochę polskiego „Plastusia” z lat 80, zabrałem dwóch 5 latków, kolegów z jednego przedszkola – Rocha i Tymka. Duet nieprzypadkowy, ponieważ są oni przyjaciółmi którzy wiecznie ze sobą dyskutują i przekomarzają się w tematach które ich interesują, a ich dziecięca logika czasem powala na kolana.

Zacznijmy od opinii dorosłego w temacie filmu. Przede wszystkim, producenci nie zadbali o „ciągłą akcję” i fajerwerki, które powodują iż młodzi widzowie nie nudzą się po 30 minutach emisji. Na szczęście mieliśmy naczosy, dzięki którym zajęliśmy cenne minuty. Inna sprawa to motyw przewodni bajki. Wiedzieliście, że to opowieść o… piłce nożnej? Ja nie! A szkoda, bo zamiast reklamy wszem i wobec głoszącej „nadejście ery brązu po erze kamienia” można by sprzedać film jako genialną opowieść o legendzie piłki nożnej. No i to amerykańskie bekanie, pierdzenie i rzyganie… Po co to?

Powróćmy jednak do naszych młodych kinomanów. W przykinowej kawiarni rozsiedliśmy się na fotelach i tak o to przebiegła nasza rozmowa:

Ja: No i jak tam panowie, jak podobał się film?

Roch i Tymon: Fajny, super, ekstra, noooooo!

Ja: Jakie postacie z filmu najbardziej się Wam podobały?

Tymon: Świnia!

Roch: Dzik!

T: To nie był dzik, to świnia!

R: Świnia nie ma włosów, to był dzik albo gudziec!

T: Ale on miał wielkie kły i był stary!

R: Bo to facet – dzik!

(Autentyczna, potwierdzona przez świadków rozmowa! Szkoda, że nie widzieliście wyrazu twarzy osób które obok nas siedziały)

Ja: Okej, to ustalmy że to była dzika świnia, dobrze? A zapamiętaliście imiona postaci?

R i T: ……… (Dziwne, bo ja także nie zapamiętałem imienia ani jednego imienia bohatera! Po paru godzinach skojarzyłem, że królowa nazywała się Ufifa)

Ja: Jaka scena była najstraszniejsza?

T: Wielkie słonie w zbrojach!

R: Jak pojawiła się wielka kaczka z zębami!

Ja: Aaaaaa który moment był najciekawszy?

R i T: Gdy wielka kaczka zrobiła kupę na króla! (ogromny śmiech)

Ja: No dobra, to ostatnie pytanie. Co było najśmieszniejsze w filmie?

R i T: Gdy wielka kaczka zrobiła kupę na króla! (większy niż ogromny śmiech)

Ja: Kończcie lody i jedziemy do domu….

Reasumując, bajka dość ciekawa ale z przydługimi dialogami i niezrozumiałymi dla młodego odbiorcy scenami. Wielki plus za niestandardową animację „a’la Plastuś” i ogromny minus za latające kupy, plucie i pierdzenie.

Oprac. Paweł Musiał