esencjaGdyni.pl | informacje od Was dla Was

Wieczna komedia z mało komediowej rzeczywistości

Teatr Gdynia Główna znów zrobił to, co wychodzi mu najlepiej: wbił kij w mrowisko – elegancko, dowcipnie i z piekielną precyzją. „Wieczna komedia” to spektakl, który udowadnia, że Arystofanes i Rebecca Solnit mogliby dziś spokojnie usiąść przy jednym stoliku i komentować świat z identyczną mieszanką śmiechu, irytacji i intelektualnej bezczelności.

Twórcy wzięli na warsztat „Lizystratę” i „Sejm Kobiet”, dorzucili ostrą jak brzytwa ironię Solnit, a potem odpalili to wszystko we współczesnej Polsce. Efekt? Godzina teatralnej jazdy bez trzymanki, w której rechoczesz do momentu, gdy nagle orientujesz się, że śmiejesz się z własnej rzeczywistości.

Aktorki, które skradły spektakl

Gra aktorska to absolutny nokaut. Zaskakująco świeża, mocna i bezczelnie trafna. Aktorki nie tylko prowadzą widza przez zderzenie epok, ale robią to z taką lekkością, jakby żonglowały czasem, konwencją i stereotypami przy porannej kawie. Raz jesteśmy w starożytnej Grecji, gdzie kobiety przebierają się za mężczyzn i parodiują władzę z uśmiechem godnym Arystofanesa. Za moment lądujemy tu i teraz – w Polsce 2025, gdzie mimo całego postępu i technologii kobiety nadal muszą tłumaczyć światu, że ich prawa nie są dodatkiem do demokracji, tylko jej fundamentem. Ten przeskok między epokami jest wykonany tak sprawnie, że widz nawet nie zdąży ocknąć się z jednego żartu, a już dostaje w twarz współczesną diagnozą społeczną.

Śmiech, który trafia w samo sedno

Spektakl działa jak lusterko – krzywe, komediowe, ale jednak boleśnie prawdziwe. Śmiech widowni co chwilę zamienia się w nerwowy chichot, bo szybko zaczyna być jasne, że te dowcipne sceny to nie fantazja, tylko codzienność, którą wszyscy znamy aż za dobrze. Gdy bohaterki wyśmiewają stereotypy dotyczące „psychologicznego profilu kobiety”, robią to tak obrazowo, że człowiek w pierwszej chwili rechocze, a w drugiej myśli: „Okej, moment… przecież to dokładnie to, co słyszymy na co dzień”. I to właśnie największa siła „Wiecznej komedii”: rozbawia, żeby zabolało. Boli, żeby poruszyło. I porusza tak, że przy wyjściu z teatru widz niekoniecznie chce dalej śmiać się z tych samych żartów.

Arystofanes trafił pod strzechy – i dobrze

Spektakl znakomicie udowadnia, że komedia wciąż może być polityczna, kąśliwa i celna, tak jak u Arystofanesa 2500 lat temu. Jednocześnie pokazuje, że dziś, ta sama komedia zyskuje drugą warstwę – bardziej intymną, bardziej społeczną, bardziej związaną z codziennym doświadczeniem kobiet. To nie jest teatr, który się pcha na barykady, on po prostu odsłania rzeczywistość taką, jaka jest. I robi to z błyskotliwością, która powinna być na receptę.

Piekielna aktualność

„Wieczna komedia” to spektakl piekielnie aktualny, zabawny i inteligentny. Taki, który udowadnia, że teatr nadal potrafi łączyć śmiech z krytyką społeczną, a Arystofanes, gdyby żył dzisiaj, zapewne pisałby felietony o Polsce, niestety równie trafne. To przedstawienie, które zostaje w głowie długo po wyjściu z sali, i dobrze, bo najwyraźniej czas na kolejne zmiany. Ten spektakl przypomina, dlaczego są tak potrzebne.

Paweł Musiał – redaktor naczelny portalu esencjagdyni.pl, prezes zarządu agencji reklamowej ESENCJA, członek Zarządu Fundacji ARKUN, były członek Rady ds. Budżetu Obywatelskiego, Komitetu Rewitalizacji i zespołu tematycznego UrbanLab do spraw rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i partycypacji przy Prezydencie Miasta Gdynia, były wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Leszczynki, założyciel Forum Gdyńskich Rad Dzielnic.

Exit mobile version