Mała stopa, wiele gadania

Dawno nie byliśmy w kinie na filmie dziecięco-młodzieżowym, takim no wiecie, kreskówkowo-animacyjnym. No na bajce po prostu! Dzięki uprzejmości Kina Helios w Centrum Handlowym Riviera obejrzeliśmy „Małą stopę”.

Fil przedstawia legendę Wielkiej Stopy czyli popularnego Yeti z zupełnie innej strony. To Śnieżny Potwór jest bystrym, młodym odkrywcą który znajduje… człowieka! Wieści o tej „Małej stopie” przynoszą mu sławę i jednocześnie wiele problemów. To w skrócie opowieść o odwadze, przyjaźni i chęci odkrywania ale przede wszystkim wyższości wiedzy nad wiarą.

Społeczność zwykłych Yeti żyje w całkowitej nieświadomości, że istnieje „coś” poza ich zaśnieżoną wioską. W tym przekonaniu utwierdzani są od pokoleń przez co doświadczenia głównego bohatera są wręcz wyśmiewane a mimo przedstawionych dowodów ignorowane. Ostatecznie dobro i wiara we własne przekonania zwycięża z zabobonami i gusłami a wszystko kończy się happy-endem.

Mam wątpliwości czy głębia przekazu dotrze do najmłodszego odbiorcy? Raczej nie. Zbyt skomplikowana fabuła, niezrozumiałe zależności i „przegadane dialogi” na pewno nie trafią do dzieci. Przedszkolak na pewno nie zrozumie lęków i nieporozumień związanych z problemami w komunikacji między postaciami mówiącymi różnymi językami, interpretacji artefaktów w formie papieru toaletowego czy dogmatów wiary wykutych w kamieniach. Duży plus za wdzięczne elementy muzyczno-wokalne. Wstawki ze świetnie dobranymi piosenkami na prawdę urozmaicają fabułę kreskówki.

Reasumując „Mała stopa” to bajka dla dorosłych, którzy chcieliby obejrzeć coś w towarzystwie nieletnich. Dowód? Towarzyszący mi sześciolatek nawet nie zapamiętał jak na imię miał główny bohater a w pamięci utkwiła mu wyłącznie scena gdy człowiek chciał strzelić do Yeti ze strzelby. Ehh…

Oprac. Paweł Musiał